Niemal czterdzieści tysięcy kibiców pojawiło się na stadionie przy Bułgarskiej i z perspektywy trybun oglądało bezbramkowy remis Kolejorza z Arką. - Wszystko było świetnie, zabrakło tylko wyniku - mówią lechici.
Ponad osiemnaście tysięcy kibiców to uczniowie, którzy w ramach akcji "Kibicuj z klasą" pojawili się na INEA Stadionie. Łącznie na trybunach stadionu pojawiło się blisko 400 grup zorganizowanych. Do pobicia rekordu frekwencji na poznańskim stadionie zabrakło tylko 2028 kibiców. Najwięcej osób przy Bułgarskiej pojawiło się podczas wiosennego starcia z Legią Warszawa. Wtedy na trybunach usiadło 41 567 widzów.
o tym jak duża liczba widzów pojawiła się na meczu świadczą przede wszystkim wypowiedzi gości. - Tylu kibiców to ja jeszcze nie widziałem. Dziennikarzy zresztą też - mówi na konferencji prasowej trener Arki Grzegorz Niciński. - Śledziliśmy to co dzieje się przed meczem. Mieliśmy świadomość tego, że na trybunach będzie dużo ludzi. Po to się gra w piłkę, żeby kibice pojawiali się na stadionie - mówił z kolei pomocnik Arki Mateusz Szwoch.
Z dużego zainteresowania fanów cieszyli się też zawodnicy Lecha. Po końcowym gwizdku sędziego byli jednak zawiedzeni, że nie spełnili oczekiwań swoich kibiców. - Szkoda, że nie udało się wygrać. Na stadion przyszło wielu kibiców i chcieliśmy zrobić wszystko, żeby po meczu byli zadowoleni z tego, że oglądali nasze zwycięstwo - przyznaje golkiper Kolejorza Matus Putnocky, który wrócił do poznańskiego bramki po dwóch meczach przerwy.
On swoje zadanie zrealizował, bo lechici bramki nie stracili. Zawiodła jednak skuteczność pod bramką rywala. - Szkoda, bardzo szkoda, bo chcieliśmy wygrać. Frekwencja dopisała, na trybunach była super atmosfera. Zabrakło nam tylko dobrego wyniku - zaznacza Szymon Pawłowski, który był najbliżej zdobycia bramki w niedzielnym meczu. Piłka po jego uderzeniu trafiła jedynie w poprzeczkę.
Zapisz się do newslettera