- Trzy razy wygrali, to czwarty nie powinni? Trzeba znaleźć sposób, żeby ich pokonać – mówi przed spotkaniem z FC Basel trener Lecha Jan Urban.
- Trzy razy wygrali, to czwarty nie powinni? Trzeba znaleźć sposób, żeby ich pokonać – mówi przed spotkaniem z FC Basel trener Lecha Jan Urban.
Kolejorz w czwartek wieczorem zmierzy się z mistrzem Szwajcarii w ostatniej serii spotkań fazy grupowej Ligi Europy. Poznaniacy wciąż mają szanse na awans, ale poza swoim zwycięstwem muszą liczyć na wygraną Belenenses Lizbona z ACF Fiorentiną. - Nie martwię się o wynik drugiego meczu. Wpierw my pokonajmy FC Basel. Jeśli uda się awansować to byłby znakomity prezent dla kibiców i całego klubu na święta - przyznaje szkoleniowiec Lecha.
Tym bardziej, że mistrz Polski w tym sezonie jeszcze ze Szwajcarami nie wygrał, a rywalizował z nimi już trzy razy. Wszystkie te spotkania przegrał. - Gramy u siebie z zespołem, który ma już pewny awans i determinacja powinna być po naszej stronie. Nawet jeśli będziemy musieli się pożegnać z Europą, to zróbmy to godnie i z honorem - podkreśla Urban, który nie zwraca uwagi na problemy kadrowe zespołu Ursa Fischera. - Wiemy, że potencjał FC Basel jest większy od naszego, ale trzeba coś zrobić, żeby nie przegrać kolejnego meczu z tym zespołem. Mam nadzieję, że piłkarze podchodzą do tego spotkania tak samo - dodaje.
FC Basel do Poznania przyjedzie m.in. bez pauzujących za kartki Marka Janko i Marka Suchego, a także kilku kontuzjowanych zawodników. Wśród nich są głównie obrońcy: Ivan Ivanov, Daniel Höegh, Manuel Akanji, a także bramkarz Tomas Vaclik. - My też zagramy bez kilku podstawowych piłkarzy. W niedzielę czeka nas mecz ligowy i będę oszczędzał swoich zawodników, tym bardziej, że nie możemy tak często rotować zawodnikami. Zostało nam tylko pięciu obrońców - mówi opiekun Kolejorza. Doskonale zdaje on sobie sprawę z tego, że szanse poznaniaków na awans nie są duże.
Byłyby większe, gdyby Lechowi udało się wygrać z Lizbonie. - Chodzi nam ten mecz po głowie. Wszyscy wyobrażamy sobie jaka teraz byłaby atmosfera, gdyby to się udało. Gdyby stawką meczu z FC Basel był awans, to mielibyśmy tutaj piłkarskie święto. Nie ma jednak co rozpamiętywać tamtego spotkania. Może mógłbym wpuścić wtedy innych zawodników na boisko, ale nie mieliśmy gwarancji, że to dałoby nam zwycięstwo z Belenenses - zaznacza Urban.
Zapisz się do newslettera