71 dni. Tyle Lech Poznań czekał na kolejne domowe zwycięstwo w lidze i dokładnie tyle minęło od wygranej z Wisłą Płock do wygranej z Wisłą Kraków. - To przełamanie jest naprawdę ważne i istotne dla drużyny. Zdobywamy cztery bramki i wygrywamy w naprawdę niezłym stylu – mówi pomocnik Kolejorza Tymoteusz Puchacz.
W drugiej kolejce PKO Ekstraklasy sezonu 2019/2020 niebiesko-biali pokonali Wisłę Płock i chyba nikt nie spodziewał się wtedy, że na kolejne domowe zwycięstwo przyjdzie lechitom czekać aż tyle tygodni. - Dla mnie, jak i dla drużyny, było to bardzo ważne, żeby w końcu wygrać przy Bułgarskiej. Od czasu zwycięstwa z Wisłą Płock minęło już naprawdę dużo czasu, ale ponownie wygrywamy 4:0 i jest to świetne uczucie. Bardzo się cieszę, bo przecież dla mnie były to pierwsze trzy punkty przed naszymi kibicami – komentuje Lubomir Šatka, który w tamtym spotkaniu nie mógł jeszcze wystąpić w drużynie trenera Dariusza Żurawia.
Sobotnie spotkanie z Wisłą Kraków nie układało się od początku po myśli zawodników Kolejorza, jednak z biegiem czasu, a zwłaszcza po zdobyciu pierwszej bramki, wszystko zaczęło się dobrze układać i ostatecznie starcie zakończyło się przekonywującym zwycięstwem lechitów. - Na początku gra nam się nie kleiła i widać było na boisku, że byliśmy tym sfrustrowani. Z boku co chwila słyszeliśmy trenera Żurawia, który pokrzykiwał, że mamy wychodzić wyżej, a tego nie robiliśmy. Dopiero zaczęliśmy tak grać w ostatnich minutach pierwszej połowy i wtedy Wisła zaczęła tracić piłkę, czego konsekwencją był pierwszy gol. W drugiej połowie właśnie taka gra poskutkowała kolejnymi bramkami – podsumowuje Jakub Kamiński.
- W pierwszej połowie Wisła była trochę więcej przy piłce, ale nic z tego groźnego nie wynikało. Wydaje mi się, że mieliśmy wszystko pod kontrolą, mieliśmy parę groźnych kontr i uważam, że przez całe spotkanie dobrze je kontrolowaliśmy. Wiedzieliśmy, że nie wygraliśmy tutaj od trzech spotkań, w związku z czym bardzo chcieliśmy wygrać – wtóruje mu kapitan Lecha Poznań Darko Jevtić, który w tym spotkaniu otworzył wynik i zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie.
Od wspomnianego wcześniej zwycięstwa z płocczanami Lech Poznań przegrał na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław (1:3), Cracovią (1:2) oraz zremisował z Jagiellonią Białystok (1:1). Pomimo nienajlepszych wyników w meczach rozgrywanych na stadionie przy ulicy Bułgarskiej to lechici cały czas mogli liczyć na wsparcie trybun, ponieważ na dwóch przegranych meczach pojawiło się na trybunach odpowiednio ponad 32 000 oraz ponad 25 000 fanów. - Potrzebowaliśmy tego, żeby się przełamać, bo kibice w nas cały czas wierzą. Przychodzą licznie na stadion i to zwycięstwo jest też dla nich. Poza tym trzeba gonić czołówkę, bo dzięki ostatnim meczom znowu mamy kontakt i ta sytuacja jest bardziej stabilna. Po powrocie z reprezentacji musimy grać tak samo i podtrzymać dobrą formę – twierdzi pomocnik Kolejorza Jakub Moder.
Lech Poznań zajmuje obecnie piąte miejsce w tabeli, a do prowadzącej Pogoni Szczecin traci już zaledwie trzy punkty. Po przerwie reprezentacyjnej niebiesko-biali rozegrają wyjazdowe spotkanie z Legią Warszawa, która obecnie jest po dwóch porażkach – domowej z Lechią Gdańsk oraz wyjazdowej z Piastem Gliwice.
Zapisz się do newslettera