W najbliższy piątek Lech Poznań podejmie na własnym stadionie Zagłębie Lubin. W XXI wieku drużyna z Dolnego Śląska jest jednym z najmniej wygodnych rywali na poznańskim obiekcie i najbliższe spotkanie będzie okazją do podreperowania bilansu z "Miedziowymi".
W ramach 13. kolejki PKO Ekstraklasy niebiesko-biali zmierzą się na stadionie przy ulicy Bułgarskiej z Zagłębiem Lubin. Drużyna trenowana od niedawna przez słowackiego szkoleniowca Martina Sevelę zajmuje obecnie dziesiąte miejsce w tabeli ligowej i do lechitów tracą jedynie trzy punkty. Jednak jeżeli spojrzelibyśmy na historię ligowych spotkań między tymi zespołami, to widzimy, że Zagłębie jest jednym z najbardziej niewygodnych rywali dla Lecha, a na pewno jest tak w XXI wieku przy Bułgarskiej.
Jak do tej pory w ekstraklasie rozegrano 59 takich meczów, z czego dwadzieścia trzy wygrywał Kolejorz, osiemnaście skończyło się remisami, również tyle samo razy wygrali "Miedziowi". Tutaj bilans jest pozytywny dla Kolejorza, jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko spotkania rozegrane na obiekcie w Poznaniu w tym wieku, to wtedy takich starć mieliśmy do tej pory piętnaście i bilans tych meczów jest bardzo wyrównany, ponieważ mieliśmy po pięć zwycięstw gospodarzy, remisów i wygranych gości.
Wśród tych meczów było kilka, które na pewno zapadło w pamięć kibicom Kolejorza. Pierwsze z brzegu jest na pewno starcie z sezonu 2009/10, kiedy w ostatniej kolejce zawodnicy trenera Jacka Zielińskiego mierzyli się z Zagłębiem i tym spotakniem przypieczętowali mistrzostwo Polski. Pierwszy gol był samobójczym trafieniem Wojciecha Kędziory, a drugi był pożegnalną bramką Roberta Lewandowskiego. Ostatecznie lechici wygrali 2:0 i mogli rozpocząć całonocne świętowanie najpierw na stadionie, a później na Starym Rynku.
W sezonie 2012/13 Kolejorz podejmował Zagłębie w 23. kolejce ligowej i spotkanie rozpoczęło się nie najlepiej, ponieważ bramkę dla gości zdobył przyszły piłkarz Lecha, Szymon Pawłowski. Jednak niebiesko-biali szybko się pozbierali i jeszcze w pierwszej połowie odzyskali prowadzenie, a gole strzelali Gergo Lovrencsics oraz Kasper Hamalainen. W drugiej części gry na placu gry pojawił się 41-letni Piotr Reiss i w 87. minucie strzelił swojego ostatniego ligowego gola dla poznańskiego klubu. Z prawej strony dogrywał Mateusz Możdżeń, a na linii pola karnego czekał wieloletni kapitan Kolejorza, który płaskim strzałem pewnie umieścił piłkę w siatce, czym wywołał ogromną radość oraz wzruszenie wśród kibiców zgromadzonych na trybunach.
Piłkarze Lecha Poznań już kilka lat czekają na domowe zwycięstwo z "Miedziowymi", ponieważ ostatnie miało miejsce w sezonie 2015/16. W ramach 20. kolejki ligowej zawodnicy trenera Jana Urbana pokonali Zagłębie 2:0, a trafienia zaliczyli ponownie Kasper Hamalainen i Szymon Pawłowski, ale już dla odpowiedniego zespołu. Od tego starcia minęły prawie cztery lata i w tym czasie lechici w meczach domowych z lubinianami dwukrotnie zremisowali i dwukrotnie przegrali.
Za dobrze tych meczów na pewno nie wspomina były obrońca Kolejorza Nikola Vujadinović, który najpierw popełnił błąd, po którym goście wyrównali w końcówce spotkania, a w kolejnym sezonie w tym samym fragmencie meczu zdobył bramkę samobójczą, która dała trzy punkty Zagłębiu.
Pozostaje trzymać kciuki, że szesnaste domowe starcie z Zagłębiem Lubin w tym wieku okaże się zwycięskie i zawodnicy trenera Dariusza Żurawia dopiszą w piątek trzy punkty do ligowej tabeli.
Zapisz się do newslettera