Na otwarcie sezonu w eWinner 2. Lidze rezerwy Lecha Poznań przegrały w sobotę na wyjeździe z Radunią Stężyca 0:1. W swoim kolejnym spotkaniu ligowym zespół trenera Artura Węski podejmie w przyszły weekend Wisłę Puławy, a w środku tygodnia czeka go jeszcze starcie w ramach Fortuna Pucharu Polski ze Zniczem Pruszków.
Jeszcze nie tak dawno niebiesko-biali toczyli zawziętą batalię o pozostanie na szczeblu centralnym, które zagwarantowali sobie dopiero w ostatnim meczu minionych rozgrywek, a już w ostatni weekend lipca rozpocząć mieli nową kampanię. Rywal? Mająca niemałe aspiracje Radunia, która po dwóch latach niepowodzeń zbudowała jak na warunki trzeciej ligi potężny skład i zasłużenie awansowała do eWinner 2. Ligi. Jak długo beniaminek będzie musiał się w niej adaptować? Sobotnia rywalizacja miała dać kilka odpowiedzi na to pytanie.
Po drugiej stronie stanęli podopieczni szkoleniowca Węski, którzy do tego sezonu przystąpili z jednym mocnym postanowieniem: jak najszybciej oddalić od siebie widmo pożegnania z poziomem krajowym, następnie powalczyć o górną połowę tabeli, a może i coś więcej. Na przeszkodzie stanął jednak klub, który… bardzo chciał się zrewanżować lechitom za niepowodzenia z czasów konfrontacji na niższym szczeblu. Dwa lata temu na wyjeździe rezerwy Kolejorza wygrały 5:0, a u siebie pokonały Radunię 3:1, pieczętując tym samym promocję do drugiej ligi.
To już jednak historia, a przed przerwą przyjezdni robili wiele, by dopisać jej kolejny pozytywny rozdział. W bramce dobrze spisywał się Miłosz Mleczko, który szczególnie w początkowych fragmentach pomógł swojej drużynie zachować czyste konto. Golkiper był świetnie ustawiony w sytuacji, gdy z bliskiej odległości pokonać próbował go jeden z graczy rywala. Później już jednak do głosu doszli głównie goście. Strzał Tymoteusza Klupsia został zablokowany, Sergey Krivets pomylił się w niezłej sytuacji z ostrego kąta, a aktywne były skrzydła Kolejorza w postaci Jakuba Karbownika oraz pierwszego z wymienionych.
To jednak okazało się zbyt mało, by do szatni udać się z korzystnym wynikiem. Owszem, drużyna z Kaszub także nie czekała jedynie na najniższy wymiar kary, starała się zagrozić Lechowi. Czyniła to jednak głównie po szybkich wypadach z własnej połowy, które niebiesko-biali potrafili z reguły zdusić w zarodku. Nieco inaczej rzecz miała się na początku drugiej części. Przed bardzo obiecującą szansą stanął napastnik przeciwnika, ale oddał strzał w kierunku środka bramki, z którym żadnych problemów nie miał Mleczko. Chwilę później nie miał większych szans na interwencje po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i "główce", która wylądowała na poprzeczce jego bramki. Fortuna uśmiechnęła się do gości, ale wydawało się, że inicjatywę przejęła na ten moment Radunia.
Piłkarze trenera Węski odgryźli się za sprawą uderzenie z dalszej odległości, po którym paradą popisał się bramkarz gospodarzy, a po chwili znowu gorąco zrobiło się w obronie lechitów. Ponownie jednak ze świetnej strony pokazał się Mleczko, broniąc sytuację sam na sam.
Bardzo ważne wydarzenia miały miejsce po godzinie gry. Najpierw polu karnym rywala nieprzepisowo zahaczany był Klupś, czego nie dostrzegł prowadzący zawody Mariusz Korpalski, a niespełna 120 sekund później to beniaminek zadał skuteczny cios i objął prowadzenie. Lechici ruszyli mocno do przodu, nie mając już nic do stracenia, ale po próbach Krivetsa i Kryga z dystansu kapitalnie spisywał się golkiper przeciwnika. Wszystko na jedną kartę rzucił także opiekun rezerw, wprowadzając ofensywnie usposobionych Filipa Wilaka, Igora Ławrynowicza oraz Jakuba Malca.
To mogło przynieść oczekiwany rezultat w 80. minucie, ale dynamiczny kontratak Kolejorza zakończył się celnym, ale zbyt lekkim strzałem Wilaka. Wymarzoną okazję miał także Karbownik po prostopadłym podaniu, ale nie dał wyrównania swojemu zespołowi. Ten sam zawodnik nie wykorzystał po chwili rzutu karnego podyktowanego za zagranie ręką jednego z przeciwników. To dopełniło ogólnego obrazu sobotniego meczu, w którym brak skuteczności okazał się największym nieprzyjacielem naszej drugiej drużyny.
Bramki: Deja (63.)
Radunia Stężyca (skład wyjściowy): Kacper Tułowiecki – Jan Kopania, Przemysław Szur, Dmytro Bashlai, Kuba Lizakowski, Michał Miller, Sebastian Deja, Jakub Letniowski, Wojciech Łuczak, Paweł Wojowski, Dawid Retlewski
Lech II Poznań: Miłosz Mleczko - Filip Borowski, Adrian Laskowski, Maksymilian Pingot, Krystian Palacz (77. Jakub Malec) - Łukasz Norkowski, Antoni Kozubal (77. Igor Ławrynowicz), Sergey Krivets (68. Eryk Kryg) - Tymoteusz Klupś (77. Filip Wilak), Norbert Pacławski (53. Łukasz Spławski), Jakub Karbownik
Zapisz się do newslettera