Szwajcarzy są pewni awansu do kolejnej rundy Ligi Europy, ale to nie zmienia ich nastawienia do czwartkowego meczu z Lechem. - Chcemy w Poznaniu pokazać się z jak najlepszej strony - zaznacza trener FC Basel Urs Fischer.
Szwajcarzy są pewni awansu do kolejnej rundy Ligi Europy, ale to nie zmienia ich nastawienia do czwartkowego meczu z Lechem. - Chcemy w Poznaniu pokazać się z jak najlepszej strony - zaznacza trener FC Basel Urs Fischer.
Przed szóstą serią spotkań szkoleniowiec nie ukrywa, że wszystkie zespoły wciąż mają szanse na awans. Już po losowaniu spodziewał się on, że jego kwestia będzie rozstrzygać się do ostatniego meczu. - Kiedy spojrzymy na osiągnięcia zespołów, to było wiadomo, że Fiorentina i FC Basel będą faworytami, ale mecz, który zagraliśmy z Lechem nie był dla nas łatwy. Wiedzieliśmy, że to trudny rywal, tak samo Belenenses, które przysporzyło nam sporo problemów w spotkaniach, które z nimi zagraliśmy - uważa szkoleniowiec FC Basel.
Do Poznania zabrał on ze sobą kilku młodych zawodników. Wśród nich są obrońcy Adonis Ajeti i Eray Ervin Cümart. Urs Fischer wziął ze sobą do stolicy Wielkopolski dziewiętnastu piłkarzy, w tym trzech bramkarzy. - Ostatnio często gramy co trzy dni, mamy kontuzje i musimy rotować składem. Niewykluczone, że jutro młodzi piłkarze pojawią się na boisku - zaznacza trener Szwajcarów.
Ci w spotkaniu z Lechem będą musieli radzić sobie bez kilku podstawowych piłkarzy. W czwartek nie będą mogli zagrać zawieszeni za kartki napastnik Marc Janko i obrońca Marek Suchy, a także kontuzjowany bramkarz Tomas Vaclik. W domu został też kapitan zespołu pomocnik Matias Delgado. - Zdajemy sobie sprawę z naszej sytuacji. Mamy pewny awans, a w niedzielę czeka nas ważny ligowy mecz z FC Sion. Nie możemy o tym zapomnieć - podkreśla Urs Fischer.
To jednak nie zmienia podejścia Szwajcarów do czwartkowego spotkania. - Nie wymienimy przecież wszystkich zawodników w wyjściowym składzie, bo liczy się dla nas stabilność drużyny. Poza tym gramy w pucharach i nie możemy o tym zapomnieć - zaznacza trener FC Basel, który doskonale zdaje sobie sprawę z coraz lepszej formy Lecha Poznań.
Ten po zmianie szkoleniowca przegrał tylko jedno spotkanie, a od sześciu meczów nie stracił bramki. - Wiemy, że gra Lecha jest swobodniejsza. Widać też, że piłkarze nie są tak spięci przed meczem - zauważa szkoleniowiec, który na konferencji prasowej zwrócił też uwagę na zmiany taktyczne dokonane przez Jana Urbana. - Linetty gra często bliżej napastnika, którym jest Hämäläinen - mówi.
Zapisz się do newslettera